homenasza działalnośćciekawostki z naszego życialinki i informacjegaleria imprez poloniinapisz do nas

Koledzy, którzy odeszli...

 

Zbigniew Bleszyński - prowadził działalność w Dżakarcie oraz Australii. Właściciel hotelu Bukit Indah w Puncak koło Dżakarty. W Indonezji od 1950 roku, zmarł w grudniu 2001 roku.

ZB

Koen i Zbyszek w słynnym barze w Hotelu Bukit Indah w Puncak

ZB

Koen, Renata, Marcin Wawrzyniak, Marta Krzakowska, Ksiadz Józef Glinka (siedzą) i stoi Zbigniew Bleszyński

********************************************************************************

Tadeusz Styrzyński, zawsze miał czas dla innych – kochał ludzi. 

      Urodził  się 11 sierpnia 1935 roku w Bodzanowie, małej wiosce pod Płockiem. Tam przeżył wojnę, a potem, jak mówił, pasał krowy i chodził do szkoły. Wraz z rodzicami przeniósł się do Zgierza i w wieku 14 lat rozpoczął pracę w Zakładach Chemicznych „Boruta” na wydziale elektrycznym. Pracując, zdobywał wiedzę praktyczną i teoretyczną.

      Kolarstwo, które uprawiał, było jego sportową pasją i miało duży wpływ na jego charakter, kształtując potrzebę rywalizacji, wytrwałość w dążeniu do celu, chęć wygrywania, ale również gotowość niesienia pomocy oraz wspierania słabszych, potrzebujących. 

      W roku 1961, po tragicznej śmierci rodziców, mając już swoją rodzinę, Tadeusz musiał zaopiekować się trzema młodszymi siostrami. W 1964 roku ukończył Technikum Zawodowe dla Pracujących w Zgierzu. Pracując w Borucie, zdobywał coraz wyższe kwalifikacje, a w 1971 roku wyjechał na kontrakt to Egiptu. Wtedy postanowił, że jeśli tylko będzie miał możliwość wyjazdu zarobkowego za granicę, zrobi to. 

      W połowie lat 70-tych Boruta, Ciech i PT Krikras podpisały umowę o współpracy i budowie zakładu produkującego barwniki w Indonezji. PT Polkrik Aneka Chemicals powstał w 1976 roku, a Tadeuszowi powierzono przygotowanie maszyn i urządzeń. Był również odpowiedzialny za początkowy montaż i ich rozruch. W 1978 roku po raz pierwszy wyjechał do Indonezji, najpierw na kilka miesięcy, ale już rok później rozpoczął wymarzony kontrakt. Szybko dał się poznać jako doskonały fachowiec i został głównym mechanikiem, prawą ręką szefa Pana Kadi Marsudidjaja. Projektował, budował i odpowiadał za utrzymanie ruchu w kolejnych fabrykach: PT Polkrik w Tangerangu, PT Colorindo Aneka Chemicals w Cikande, PT Polkrik II również w Cikande. Ostatnia była jedną z największych oraz najnowocześniejszych na świecie i w roku 1999 została przejęta przez DyStar Textilfarben GmbH. 

      Mimo, że praca była dla niego bardzo ważna i pochłaniała większość czasu, Tadeusz uważany był za dobrego kolegę, „złotą rączkę”, kucharza i organizatora spotkań. Posiadał wiele umiejętności, które były przydatne na obczyźnie. Wielkanoc dla Polonii indonezyjskiej trudno sobie było wyobrazić bez białej kiełbasy, a Boże Narodzenie bez szynek i baleronów przygotowanych przez niego według tradycyjnej receptury. Mimo wielu obowiązków, zawsze przed świętami potrafił znaleźć czas, aby przygotowane specjały dostarczyć do Jakarty. Podczas wyjazdów do Tugu, pod kierunkiem Tadeusza przygotowywana była smaczna koza.

      Chętnie pomagał innym, a poproszony o pomoc nigdy nie potrafił odmówić.

      W Indonezji spędził ponad 25 lat i czuł się tam znakomicie, był u siebie. Zrealizował swoje marzenie z młodych lat. Zatroszczył się o swoją żonę i zapewnił dobry start swoim dzieciom. Wielokrotnie w czasie urlopu spędzanego w Polsce lub już na emeryturze, widząc lecący samolot, wzdychał i mówił kembali

      Cieszył się radością innych ludzi, rodziny i znajomych. Jednego się nie nauczył - dbać o siebie i myśleć o swoim zdrowiu. Zbyt ciężko pracował, nawet gdy lekarze zalecali odpoczynek. Nigdy nie siedział bezczynnie, robota paliła mu się w rękach. Odszedł nagle i za wcześnie 5 marca 2007 roku w swoim domu w Zgierzu, w obecności żony i dzieci.


********************************************************************************

Patrycja Mikołajczyk - Odeszła od nas zbyt wcześnie. 

PM

Patrycja przed chorobą

********************************************************************************

Eugeniusz Poray-Wilczyński - zmarł nagle pojechawszy do domu na święta, do Australii, w grudniu 2009. Tekst pojawi się wkrótce. Przepraszamy.

TS

Żenek zawsze lubił się zabawić, imprezy karnawałowej nie odpuścił.

TS

Jak zwykle przyszedł z różami dla pań ;)

TS

Niemal cała Polonia bawiła się z Żenkiem na zabawie karnawałowej w styczniu 2008 roku. Będzie Go nam brakowało!

webmaster  Beata Mirecka-Jakubowska, design Radosław Janicki copyright © 2009-2010