P. Józef Glinka SVD * P.O.Box 1186 SB * Surabaya 60011 * Indonesia
email: glinka@indo.net.id
Dziwne losy pewnej ikony
W czasie wojny kleryk Peter Rodenheber, niemiecki redemptorysta, został powołany do wehrmachtu i trafil na front do Rosji.
Pewnego dnia zatrzymali się w całkowicie opuszczonej wiosce. Przed nimi stacjonowała tutaj jednostka SS. Szukając noclegu, Peter wszedł do pewnego domu. Na stole leżała tam pobrudzona ikona Matki Boskiej z Dzieciątkiem, której SS-mani widocznie używali jako deski do krajania chleba i kiełbasy. Wyraźnie na to wskazują rysy na obrazie. Peter ikonę oczyścił i włożył do swego plecaka. Nosil ją tam do końca wojny i w czasie krotkie niewoli.
Powróciwszy po wojnie do domu kontynuował przerwane studia teologiczne i zaczął dociekać, jaka to jest ikona. Doszedł do wniosku, że to kopia Matki Boskiej Kazańskiej.
Po święceniach kapłańskich zgłosil się do pracy misyjnej na Sumbie w Indonezji. Ikona wędrowała z nim. Stale też myślał, by ją jakoś oddać właścielom. Za rządów komunistów nie było to jednak możliwe. Dopiero w 1995 roku, w czasie ostatnich swoich wakacji w ojczyźnie, wybrał się do Rosji i nie bez trudu odnalazł wioskę, skąd ikona pochodziła. Domu, skąd ikonę, zabrał już nie było, ale byli krewni jej właścicieli. Przez tłumacza o. Peter wyjaśnił mieszkańcom cel swego przybycia, pokazał im ikonę i opowiedzial jej dzieje. Gdy ujrzeli oblicze swojej Matuchny, starsi zaczęli zanosić się płaczem. „Nasza Matuchna wróciła do nas z tułaczki!”
Tam też o. Peter dowiedział się, że ze strachu przez komunistam dawni włściciele schowali iikonę na strychu, gdzie ją pewno SS-mani odkryli i zaczęli używać jako deski do krajania.
W niecałe dwa lata po tej wyprawie o. Rodenheber zachorował i zmarł. Pewno teraz już nie ogląda obrazu Najświętszej Panny, ale widzi Ją twarzą w twarz.
12 czerwca 2003

Kopia Matki Boskiej Kazańskiej
(grecki napis na obrazie: Litościwa Przewodniczka do Jezusa, Prawdy, Drogi, życia)
o. Józef Glinka SVD