Józef Glinka SVD, P.O.Box 1186 SB, Surabaya 60011, Indonesia;
email: glinka@indo.net.id
dary: Referat Misyjny Księży Werbistów, PKO Elbląg, nr konta 42 1240 1226 1111 0000 1395 9119
20 lutego 2011
Drodzy Przyjaciele,
Serdecznie dziękuję tym wszystkim, którzy przysłali mi życzenia i którzy mnie wspomogli finansowo. Znowu wystawił Pan Bóg moją wiarę w Jego Opatrzność na próbę. Przed Bożym Narodzeniem prosiłem, by mi z Pieniężna przekazali to, co jest na moim koncie, ale okazało się, że konto było puste. Wiedziałem, że na początku stycznia przyjdą dzieci, bo muszą zapłacić czesne. Na szczęście dostałem nieco intencji, tak że dla wszystkich starczyło. 3 bm. obchodziliśmy chiński nowy rok. W ten dzień każdy wolnego stanu otrzymuje od ludzi, których odwiedza, tzw. angpao, czerwoną kopertę z pieniędzmi. Niektórzy moi znajomi byli chojni. Jest więc trochę grosza na marzec. W Pieniężnie też zebrało się 500 euro. Bóg zapłać! Będzie na kwiecień i maj.
Moi podopieczni – a jest ich siedmioro – robią postępy. Dwa przykłady. Bella, o której już nieraz pisałem, uczy się bardzo dobrze; miewa prawie same piątki. Jest daleko bystrzejsza od swojej matki. Chłopczyk, którego ciotka przywiozła z Sumby kompletnie niedożywionego, teraz już biega i wszędzie go pełno. To dzięki Waszej pomocy! Jednak prawdopodobnie będzie musiał mieć operację ramienia i nogi. Jako niemowlak spadł na lewy bok, dlatego i noga i ręka są nieco niesprawne.
Niedawno temu w telewizji był ciekawy program nt. Co to jest ojczyzna. Kilkoro młodych ludzi, którzy w młodym wieku jako uciekinierzy przybyli do Niemiec, postanowiło wrócić do kraju swego pochodzenia. W Niemczech zdobyli wykształcenie, mają wielu przyjaciół, niektórzy nawet założyli już rodziny. Po powrocie do kraju swego pochodzenie reporterzy pytali ich, jak się czują po powrocie, który kraj uważają teraz za swoją ojczyznę. Odpowiedzi były różne. Powstało więc pytanie, co to jest ojczyzna. Kótko: jest to miejsce, gdzie czuję u siebie, gdzie czuję się w domu, czuję, że tam należę. Czy jeszcze co innego.
Przy okazji pomyślałem, gdzie jest moja ojczyzna.
Urodziłem się i wychowałem na śląsku, ale w rodzinie narodowościowo mieszanej. Od urodzenia mówiłem po polsku i po niemiecku. Sześć lat uczęszczałem do niemiekiej szkoły. Poznałem więc nieco kulturę i literaturę niemiecką, znam wiele niemiekich piosenek i przysłów. Do polskiej szkoły poszedłem dopiero po wojnie. Jednak literaturę polską poznałem daleko lepiej od niemieckiej. Czuję, że jest to czymś, co ukształtowała moje poczucie piękna. Kocham polską literaturę. Jednak gdy wracam do Polski, czuję się tam coraz bardziej obco. Wiele rzeczy i ludzi się zmieniło. Nie czuję już do nich tej relacji, jakie mam tutaj.
Teraz od ponad 45 lat mieszkam i pracuję w Indonezji. Czasowo jest to daleko więcej niż pobyt w Polsce. Kulturę miejscową zaakceprowałem, mimo że ona do mnie jakoś nie przylega. Myślę często inaczej niż miejscowi. Mam tu za to setki ludzi, z którymi mnie wiele wiąże, czego już nie czuję w Polsce. Czy więc moją ojczyzną stała się Indonezja? Nie mogę jednoznacznie odpowiedzieć. Czuję, że moje korzenie są w Polsce. Nie przestałem czuć się Polakiem. Mam więc podzielone serce.
Jest to chyba los każdego misjonarza. A może i każdego emigranta.
Inna rzecz: Wrócić na stare lata do Polski, czy pozostać tutaj? Starych drzew się nie przesadza. Mam parę przykładów współbraci różnych narodowości, którzy na emeryturę wrocili do swojej ojczyzny. Mieli zapewnione najlepsze warunki, a jednak wielu z nich poczuła się tam niepotrzebnymi, stracili chęć życia i niejeden z nich krótko po powrocie umarł, bo chyba swoje serce zostawili tutaj. Ja już niewiele mogę tutaj zrobić, ale mimo to stale czuję się jeszcze potrzebny. Od czasu do czasu jeszcze udzielam konsultacji i egzaminuję tak studentów, jak i dokotorantów. Bywa, że jestem całymi dniami zajęty. W Polsce jedynie czekałbym na chwilę, kiedy mnie Pan odwoła. Mimo to nieraz tęsknię za „Krajem, gdzie kruszynę chleba ze czcią podnoszą przez uszanowanie dla darów nieba...Gdzie zbrodnią jest wielką zburzyć gniazdo bocianie, bo wszystkim służy...”
W sobotę 29 stycznia o. Pikor obchodził 50. rocznicę święceń kapłańskich. Uroczystość odbyła się w jednej z naszych werbistowskich parafii. Parafia przygotowała piękną uroczstystość. Koncelebrowało około 30 księży. Wielu z nich to byli uczniowie jubilata. Do Polski wybiera się o. Pikor na początku lipca.
8 bm. pojechaliśmy z o. Pikorem do naszej ambasady w Dżakarcie. O. Pikor odebrać swój nowy paszport, a ja złożyć wniosek o nowy, bo się w maju kończy. Rano wyjechaliśmy, a po 13 godzinach byliśmy już znowu w domu. Z powodu tego pośpiechu i bałaganu na ulicach stolicy nawet nie mieliśmy czasu zjeść obiadu. Spytacie może, po co tobie nowy paszport, kiedy i tak nie chcesz przyjechać. Po to, aby mnie stąd nie wyrzucili, bo wizę pobytową wpisują do ważnego paszportu. W razie czego trzeba mieć zawsze ważny paszport. Teraz już są paszporty Unii Europejskiej. Dawniej gdyśmy się wybierali na wakacje, trzeba było załawiać wizy. Jak to teraz wygodnie. Wsiada się w samolot i prawie cała Europa dla nas otwarta – bez wiz.
Śledzicie pewno, co się teraz dzieje w krajach arabskich. Co prawda to od nas tutaj daleko, ale i u nas mogą niepokoje wybuchnąć. Wielu się tego obawia. Obecny prezydent już w czasie kampanii wyborczej zapowiedział wałkę z korupcją. Ustanowił w tym celu nawet specjalną komisję, ale zadanie ją przerasta. Okazuje się, że najbliżsi współpracownicy prezydenta to superkoruptorzy. Skorumpowany jest system podatkowy, sędziowie, prokuratorzy, a nawet policja. A obok tego miliony biednych, mimo że w porównaniu z innymi krajami Indonezja ma olbrzymie zasoby naturalne. Dzięki wolności prasy cała Indonezja o tym wie. I w społeczeństwie narasta niezadowolenie. Nasza pani burmistrz zaprosiła przedstawicieli wszystkich religii na wspólną modlitwę o pokój w mieście.
Czytacie pewno też o częstych gwałtach na chrześcijanach. Burzą lub podpalają kościoły, chrześcijańskie szkoły i instytucje charytatywne. Z jednej strony jest to robota tzw. Frontu Obrony Islamu. Ale z drugiej strony różne sekty rozprowadzają ulotki uwłaczające islamowi. A muzułmanie nie rozróżniają między sektami a kościołami. Dla nich to wszystko chrześcijanie, których należy bić. Jednak pomimo tego wiernych stale przybywa. Ekonomia Boża jest całkowicie odmienna o rachuby ludzkiej.
Jednym z priorytetów naszego zgromadzenia jest dialog międzyreligijny. W swojej działalności od dawna go stosowałem. Jakie tego są efekty, pokazuje załączone zdjęcie. Te młode panie to moje byłe studentki, wszystkie muzułmanki. Niedawno temu zaprosili mnie na obiad. Było nas pięcioro. Troje muzułmanów, ja ksiądz i jedna protestantka. Dowiedziałem się, że przyjezdna policjantka, muzułmanka, specjalistka od kryminalystyki, koniecznie chciała się ze mną spotkać i zrobić wspólne zdjęcie. Chce je pokazać mężowi i koleżankom. Chce im pokazać, że poznała księdza, który z muzułmanami jada wspólnie posiłki. Już dawno to zrozumiałem, że dzięki mojej drugiej profesji mam wstęp tam, gdzie inny ksiądz nie miałby wstępu. Jak sądzicie, czy jest to praca misyjna?
1 maja będziemy świętować beatyfikację Jana Pawła II. Nie pojadę do Rzymu, choć jestem przekonany, że kardynał Dziwisz postarałby mi się o dobre miejsce. Przeszkodą są jednak moje nogi. Uroczystość będę śledził w telewizji, a zdjęcia z Janem Pawłem II wywieszę w domu. Jestem przekonany, że Nowy Błogosławiony będzie się nadal mną opiekował. Życzę wam również głębokich przeżyć z tej uroczystości.
Niech Was Bóg ma swojej opiece! Módlmy się za siebie nawzajem.
o. Józef
